Kapela, która miała mocne wejście na rynki muzyczne świata (wraz z płytą Hybrid Theory z 2000r.) niezaprzeczalnie zeszła na psy. To, co było ich mocną stroną, czyli ostre riffy, zgrabne rymy Mike`a Shinody (wokal, MC, instrumenty wszelakie) oraz energetyczny wyśpiew Chestera Benningtona (główny wokal) odeszło w zapomnienie.
Nowy album ukazał się w maju tego roku i nosi jakże proroczą nazwę Minutes To Midnight. Dlaczego? Otóż sugeruje, iż tylko minuty dzielą nas od północy. Północy, która dla zespołu Linkin Park może okazać się gwoździem do muzycznej trumny. Wszystko za sprawą skomercjalizowanego do cna stylu. Żałosnych, mocno popowych, lekkostrawnych numerów. Kolejny raz okazało się, że zespół rockowy złożony na zasadzie castingu prędzej czy później stanie się boysbandem.
Z resztą już pierwszy singiel pt. What I`ve done, jest ewidentnym przyznaniem się do błędu. Chester zdaje się zadawać pytanie: cośmy tu narobili, że tak śmierdzi? A wtórujące mu chórki powtarzają obcykany w muzyce pop patent czyli: nana na nanana. Co by przypomnieć wokaliście, że stał się idolem grzecznych dziewczynek z przedziału: 12-15.
Kolejny żałosny element tego albumu: fortepian czy tam pianino obecne m.in.
w drugim pseudopromującym singlu: Bleed it out. Mariah Carey się kryje! Najbardziej razi w tym wszystkim grzeczny, łagodny wokal. Dodajmy do tego oklepane, schematyczne kompozycje (np. w: Leave out all the rest czy Shadow of the day) i mamy gotowy obraz krążka czyt. nędzy i rozpaczy.

W czerwcu ubiegłego roku miałem wątpliwą przyjemność wysłuchania
koncertu LP w Chorzowie. W zamierzeniu mieli zachęcić do kupna nowej płyty. Mnie nie przekonali. Myślałem, że zamiast nich przyjechała jakaś podrzędna kapelka rodem
z najbardziej zadżumionego garażu świata.
Mój kumpel z kolei odniósł wrażenie, że to imprezka w Radiu Eska czyli 10 bubli jeden po drugim. Pierwsze trzy numery: z werwą i pazurem - może dlatego, że ze starszych płyt, natomiast dalsza godzina żenującego widowiska to aranżacje na ckliwą do łez nutę. Czyli wszystko to, co można znaleźć na krążku Minutes To Midnight.
Komentarze (36)
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
jakos nie widze zeby tu sie ktos slow czepial, ziomus, wiec wyluzuj i spojrz na popowa plyte 'rockowego' zespolu z jakims krytyzmem. Co do Matiuka, fakt ze 'duzo zespolow wydaje gorsze nastepne plyty' bynajmniej nie kwalifikuje sie do obrony MTM, a wrecz przeciwnie
Meg-> zalosny jest fakt ze wy, jako fani LP nie potraficie patrzec na lp inaczej niz jak na cos cudownego, co moze zrobic wszystko jak najchujowiej, ale dla was i tak bedzie to wspaniale. Gaba, ciebie komentowac nie trzeba, bo widac ze nie umiesz czytac ze zrozumieniem...Bizkit, racja...ale io tak najlepiej skomentowal znawca
pzdr dla wszystkich
i szacun dla autora, jestem, bylem i bede z Toba
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
Śmiać mi się chce z autora! buahaha! Człowieku jestś żałośny, jak nikt!!! Nie można oceniać LP po ich ostatniej płycie i nazywać 'popowym gównem', przeszłość i przyszłość też się liczy. Minutes To Midnight to bardzo piękna płyta, po prostu wiele osób przyzwyczaiło się do ostrzejszych brzmień LP (w tym również i Ty, bo twierdzisz tak - 'Pierwsze trzy numery: z werwą i pazurem - może dlatego, że ze starszych płyt' Przecież sami Linkini powiedzieli, że chcą fanów zaskoczyć tym albumem i mięli nadieję, że prawdziwi fani nie odwrócą się od nich plecami. Poza tym myślę, że support w Chorzowie był nieco za krótki jak na przekonywanie do kupna MTM. Kto chiał i tak kupił. ...
@LP_Ewelina: atakowanie autora nijak nie pomoze ci zakryc tego, ze po prostu brak ci argumentow na obrone MTM. Tak, MTM, bo to o niej mowimy, anie jak sobie ubzduralas (nie tylko ty z reszta) o LP jako calosci. Autor wielokrotnie juz dementowal tego typu pierdolenie, ale najwyrazniej wasze czytanie ze zrozumieniem rowna sie ambicji muzycznej ukazanej na MTM. 'Piekna', hmm...nie powiedzialbym. Jest po prostu delikatna i popowa, przez co nudna i przeslodzona. Posluchaj sobie np 'Pocalunku Mongolskiego Ksiecia' Armii i zobaczysz, co to jest piekno w muzyce rockowej/metalowej. Takie prawdziwe, nie przeslodzone i w odpowiednich proporcjach. Trzeba przyznac, ze plyta zawiera kilka naprawde swietnych piosenek (NMS, GU, BIO), ale przewazajaca czesc stanowi niestety popowa i lepka od slodyczy dzuma, nie wspominajac juz o o piosenkach na jeszcze nizszym poziomie (In Between, HH). Peace
...
...

















Gwar
Wykop
Del.icio.us
Google
Facebook











