poleca.jpg wykop.jpg
top69.jpg
męski luksus
ciekawostki.jpg
Vademecum zdobywcy
Szybka Piłka
Prezenty
crimestory.jpg
Gadżety
Partnerzy!!WARN_FL!!
Menforum.pl > militaria > Nóż - zabawka prawdziwych macho
Nóż - zabawka prawdziwych macho
autor: Jacek Skorek   
Sobota, 29. Marzec 2008 01:00
Amerykanie mówią: „wolę być sądzony przez dwunastu, niż niesiony przez sześciu”. Błędne koło?

 

Broń, jak już pisałem wcześniej ("Męska biżuteria" ), nie jest dla wszystkich. Legalne posiadanie broni to, chociażby z racji reglamentacyjnego charakteru ustawy o dostępie do niej, swoista nobilitacja. Zezwala się na jej posiadanie zwykle osobom odpowiedzialnym, o odpowiednich potrzebach i cechach psychofizycznych. Co jednak, kiedy pragnienie posiadania broni jest tak wielkie, że musimy posiadać choćby nóż? Bo idąc nocą przez niebezpieczną okolicę czujemy się pewniej mając u pasa kawał stali.
Niestety, jak w przypadku broni palnej, dobycie noża może pociągnąć za sobą konsekwencje.
Wyjaśnić należy wszystkim czytelnikom, że posługiwanie się bronią, czytaj: używanie jej w celu pozbawiania zdrowia lub życia innych ludzi - poza zastosowaniami wojskowymi, policyjnymi oraz ściśle określonymi przypadkami obrony koniecznej - ma swoją nazwę w każdym cywilizowanym kraju.

Rozróżniamy trzy główne kwalifikacje posługiwania się bronią:

 

- napaść z użyciem niebezpiecznego przedmiotu,
- usiłowanie zabójstwa,
- zabójstwo.

 


Efekty czasowe tych kwalifikacji, zwane potocznie odsiadką, opisuje szczegółowo rozdział XIX Kodeksu Karnego – zainteresowanych odsyłam.

 


Marc „Animal” MacYoung – niewątpliwy autorytetu w materii używania noża, człowiek dorastający na pełnych gangów ulicach Los Angeles, gdzie pobierał lekcje przetrwania i stosowania noża, opanował coś, co za Wielką Wodą zwie się surviving violence – w wolnym tłumaczeniu: bardziej brutalny przeżyje. Jeden z mistrzów powiedział o nim: „wiele osób może pokonać Marca na macie. Ale w ciemnym zaułku, gdzie nie ma reguł – są bez szans”. Marc MacYoung wszystkim przekazuje tę samą wiedzę – walka wręcz jest wyjściem ostatecznym, kiedy inne, bardziej skuteczne metody (czytaj: dystansowe) zawiodły. Bo chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że zagrożenie dla atakującego rośnie w miarę zmniejszania się odległości do celu.

 


Wróćmy jednak do tytułowej walki na noże.
Wiele razy widzieliśmy w filmach, jak dwóch maczo naparza się kozikami, aż iskry lecą. Tłuką się zapamiętale, ale że obaj są świetnymi fajterami, zadają ciosy, blokują, unikają, akcja się toczy, nikomu nie dzieje się krzywda. No, wreszcie może jeden zadaje ten cios. Owa „walka” to jednak nic innego jak pojedynek na noże. Pojedynkowania uczy większość szkół sztuk walk.

 

 

Wiele osób osiągnęło w tym doskonałość. Jedyny minus bycia mistrzem pojedynkowania jest taki, że sama idea pojedynku i opracowanych technik zawsze zakłada, że przeciwnicy stoją naprzeciw siebie, są uzbrojeni i wykonują pewne opisane ruchy. I wszystko fajnie wygląda na pokazach. Dziwne jest to, że wszelkich technik uczy się na statycznym przeciwniku. Potraficie sobie wyobrazić, żeby wasz oponent stał jak słup soli i czekał, aż wrazicie mu bagnet w szyję? Ja nie. A co zdziała taki mistrz, kiedy bandyta doskoczy do niego bez ostrzeżenia i wbije nóż w wątrobę?

 


Czepiam się, powiecie. Ano czepiam się, bo w „realu” zwykle nie ma pojedynków na noże. Z tego prostego powodu, że ludzie nie są durni. Kiedy chcemy użyć broni, nie będziemy dawać przeciwnikowi równych szans i ryzykować, że okaże się lepszy. To nie jest olimpiada! Broni w walce nie używa się honorowo, ale by zwyciężać.

 


Rozprawmy się teraz z kilkoma mitami o „walce” na noże – mam nadzieję, że obrazowe przykłady będą nauką dla wielu.

 


1. Będę miał czas na dobycie broni. Nieprawda. Nawet doświadczony w używaniu noża Marc MacYoung podkreśla, że tylko raz na wiele przypadków, gdy napadł go nożownik, zdążył wyciągnąć własny nóż, choć robi to w sekundę. Oczywiście, jeśli napadnie nas kompletny amator, który dobędzie żelaza na postrach, a my potrafimy walczyć - wyjmiemy własną broń. Jednak gdy zrobi to zawodowiec – do ostatniego momentu, kiedy praktycznie będzie już za późno, nie będziemy nawet przeczuwać, że grozi nam atak nożem. O ujrzeniu ostrza nie wspominając. Dlatego dobrze słuchać przeczucia i natychmiast zastosować się do punktu 3.

2. Honorowa „walka na noże”. Nie występuje. Oczywiście – kiedyś uczono pojedynkować się na noże, jak dżentelmeni – obaj z tą samą bronią, obaj eleganccy, próbujący pozabijać się wzajemnie. Łezka w oku się kręci. W życiu jednak, by przeżyć, trzymać się należy prostej zasady – ktoś wyjmuje nóż – używamy pistoletu. Agresor jest skonsternowany. I kończy się walka, a zaczyna zabójstwo. Amerykanie mówią: „wolę być sądzony przez dwunastu, niż niesiony przez sześciu”. Błędne koło? Nie dla tych, którzy lubią wspólne prysznice z grupą wytatuowanych kolesi. Alternatywa to punkt 3.

3. Lepiej walczyć niż uciekać. Błąd. Jeśli nie posiadamy atutu wspomnianego w punkcie 2, nie chcemy zginąć ani siedzieć – zmykać ile sił w nogach. Nawet dla doświadczonego agresora o wiele trudniejszym przeciwnikiem jest ten, który za wszelką cenę chce uciec, niż osoba rozdarta mentalnie między chęć ucieczki i wolę walki. Uciekający osiągnie prędkość „podświetlną”, byle tylko oddalić się od zagrożenia. Kto jeszcze nie musiał tak uciekać, nie wie jakiego dostaje się przyspieszenia. Z drugiej strony zaś, jeśli zdecydujecie się walczyć i uda się wam wygrać – pójdziecie siedzieć. Klasyfikacje czynu – we wstępie.

4. Zaatakuje mnie w taki sposób…  Nic bardziej mylnego. Każdy nożownik ma swój styl, w każdym kraju używa się noża inaczej. Jedno jest wspólne – nóż służy do szybkiego i skrytego zabijania. Znając jedną technikę noża nie wyobrażajcie sobie, że dacie radę każdemu.

5. Ja zaatakuję w ten sposób… Podobnie – twój cel nie będzie czekał na atak w wymarzonym miejscu i poruszał się tak, jak to sobie wyobrazimy. Cel wykona wszystkie możliwe ruchy, by tylko utrudnić nam trafienie. Dodatkowym zagrożeniem jest fakt, że ruchy obronne mogą być dla nas równie niebezpieczne.

6. Lubię bójki - kilka razy starliście się z chłopakami na ulicy i było fajnie. Nie trafiliście do szpitala, sińce się zagoiły. Młodość ma swoje prawa. Ale jeżeli macie dla kogo żyć - należy za wszelką cenę unikać sytuacji konfliktowych. Pojawienie się w takiej sytuacji broni powoduje, że kończy się bójka i zaczyna walka o życie. Kwestia tylko, o czyje…

7. Należy liczyć się z ranami – zapomnijcie. Uczono mnie kiedyś, że w starciu z użyciem noży należy liczyć się z poświęceniem jednej ręki na blokowanie. Fajnie, ale zostać pochlastanym nożem to nie herbatka z mleczkiem. Takie błędne rozumowanie bierze się z teorii, jakoby warto dać się poranić, żeby wyprowadzić ten jeden, skuteczny cios. Dobrze, ale co kiedy zainkasujemy 27 cięć, a nasz przeciwnik nadal żyje? W pewnym momencie nie jesteśmy w stanie już podnieść ręki. Koniec. Gość dożyna nas lub zostawia poszlachtowanego do wykrwawienia. Nie zadaliśmy tego jedynego ciosu. A gdybyśmy go zadali – prysznic z facetami... Pamiętacie.

8. Zawsze mogę go rozbroić – jasne. Osoba pokazująca nóż chce was tylko nastraszyć – to śmieć nie agresor. Jego zachowanie powoduje, że nie jest w „trybie ataku”, można go zaskoczyć. Co nie znaczy, że rozbrojenie jest łatwe. Prawdziwy agresor nie ujawni ostrza, a nawet jeśli je dostrzeżemy – rozbrojenie zawodowca graniczy z niemożliwością. Ludzi, którzy uczą rozbrajania nożowników należy unikać. Dla własnego dobra.

9. Dam radę gołymi rękami – to już poważne nieporozumienie. I wyzwanie tylko dla naprawdę dobrych wojowników, potrafiących szybko, skutecznie i z maksymalną brutalnością wyłączyć z walki przeciwnika nim ten zdąży użyć broni. Weźcie bowiem pod uwagę, że jeśli to się nie uda, każde zetknięcie z nożem oznacza ranę. Każda rana to ból i upływ krwi. A wtedy mamy punkt 7. Nie zapominając o tym, że jeśli się nam rzadka sztuka rozbrajania uda, kontynuowanie ataku na rozbrojonego przeciwnika powoduje pewną zmianę – z napadniętego stajemy się agresorem. Kwalifikacje – Kodeks Karny, rozdział XIX.

10. Nie ma to jak skutecznie zniechęcić do posiadania noża, prawda? Nie odbierajcie tego źle – kolekcjonowanie broni, nie tylko białej, to ogromna frajda. Podobnie jak sportowe czy hobbystyczne wykorzystywanie jej. Ale uruchomcie wyobraźnię i weźcie pod uwagę, że nosząc broń u pasa, możecie kiedyś znaleźć się w sytuacji stresowej - źle ocenicie zagrożenie i sięgniecie po narzędzie do zabijania. Rozpocznie się walka, której można było uniknąć. A powinniście wiedzieć, że unikanie walki to nie tchórzostwo. To ogromna umiejętność, daleko posunięty rozsądek i troska o własną przyszłość.

Komentarze (7)

...
fantastyczny tekst - poważnie wiele powinien wnieść do przemyśleń 'chłopców' aspirujących do miana mężczyzny
kanabis , marzec 28, 2008
...
ciekawy tekst...a prawda jest taka - ze z wszystkich sztuk walki najskuteczniejszą są biegi na srednie i dlugie dystanse....dla 99% z Was !
jazz , marzec 29, 2008
...
Dziękuję za opinie, postaram się tak dalej smilies/smiley.gif
autor , kwiecień 01, 2008
fajne noże
ja tam lubię noże pierwszy to FGX Push Blade II a przynajmniej ten z obustronnym ostrzem drugi nie wiem trzeci counter tac II 4 i piąty to nie wiem 5 maczeta cold steel`a 6 cold seel recon tanto
genita , czerwiec 21, 2009
...
świetny artykuł. Jestem pod wrażeniem
klimatyzator , czerwiec 30, 2009
...
wysmienita lektura, brawo. dobrze dobrane zdjecia/grafika - az starch smilies/smiley.gif
W.E. , lipiec 07, 2009
...
Fajny artykuł, jednak mam jedno "ale" - dot. fragmentu:
"ktoś wyjmuje nóż – używamy pistoletu" w pt2.
Jeśli jest to wspominany "zawodowiec", który często przewija się w tekscie to nawet nie ma co myśleć o tym, że zdąży się wyciągnąć "klamke". W necie są filmiki z testów policji w Stanach pistolet vs nóż. Odsyłam do wyszukiwarki...
Powinno tu byc odesłanie do pt1 smilies/smiley.gif
A tak poza tym to kawał dobrej roboty smilies/smiley.gif
nt , wrzesień 04, 2009

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

busy


smaller text tool iconmedium text tool iconlarger text tool icon
 


Męski świat | Poradnik dla mężczyzn | Porady mężczyzn | Serwis informacyjny dla mężczyzn | wywiady z gwiazdami | Atrakcyjne kobiety | Gadżety dla facetów | Męski portal | Menforum.pl
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.