Armia daje zarobić
Zawodowym żołnierzem może stać się każdy, kto jest obywatelem kraju (choć ustawa przewiduje także wojska najemne), ma ukończone 18 lat, liceum lub inną szkołę ponadpodstawową. Dodatkowym atutem są języki i inne umiejętności np. mechanika pojazdowa itd.
Chętnych brak
Wojsko kusi, ale ludzi brakuje, a chętnych jak na lekarstwo. Armia ma liczyć 120 tys. ludzi. Ponieważ uzawodowienie (nie mylić z profesjonalizacją) wojska postępuje po cichu od 2001 roku, stan obecny żołnierzy zawodowych i nadterminowych to: 23 tys. oficerów, 42 tys. podoficerów i 13 tys. szeregowych zawodowych i nadterminowych, czyli 78 tys. Do pełnej liczny brakuje 32 tysiące ludzi + 10 tysięcy Narodowych Sił Rezerwy. Zarówno sekretarz stanu ds. profesjonalizacji jak minister Klich twierdzą, że pełna liczbę 120 tysięcy da się osiągnąć do końca 2010 roku. „...Już mamy ponad 10 tysięcy podań złożonych w WKU...” – zapewniał Klich.
Cherlawa armia?
Niestety takim optymizmem trącą tylko rząd i ludzie związani z profesjonalizacją. Potrzebnych do uzupełnienia stanu osobowego, czyli zdrowych i wykształconych młodych, armia nie przyciąga. Pewnie by przyciągnęła, gdyby profesjonalizacja ruszyła 10 lat temu, przy współpracy z Ministerstwem Edukacji i klasami wojskowymi, cudem, którego dokonały ministerstwa dopiero 21 października br. Na gwałt to nawet o gosposię trudno. Nadal brakuje 40 tysięcy ludzi. Ponieważ termin zakończenia profesjonalizacji zbliża się nieubłaganie, MON musi się ratować. Tak jak wszyscy pewnie podejrzewają/podejrzewali obniżane zostają wymagania dotyczące służby zawodowej, zwłaszcza w stopniu szeregowego. Dziennikarze i opozycja po cichu śmieje się, że armia zawodowa właśnie kończy odsiadkę i leczenie interwencyjne. Obawiam się, że niestety mają rację. W armii będą służyć karani (mniejszymi wyrokami) i cherlaki, których talentu intelektualnego nie można nie docenić jak - mówi MON. Zapomina jednak o tym, że bez względu na kondycje psychiczna i fizyczną żołnierz musi wykonywać rozkazy i być gotowym do walki, a jeżeli wrzucimy do jednego worka z zawodowcami maruderów to już możemy ogłosić się armią najemną zdolną bronić wszelkich granic prócz swoich.Osobiście znam mnóstwo szeregowych zawodowych, którzy są normalnymi, zdrowymi i bardzo uprzejmymi ludźmi, a co robią po godzinach mnie nie obchodzi.
Nawet jeżeli będziemy mieli armię nie do końca taką jakbyśmy sobie tego życzyli, to na szczęście nie zostały obniżone dodatkowe wymagania i jak już mają być cherlaki i karani to przynajmniej z językiem, potrafiący naprawić co nieco i jeszcze w mordę dać.
P.S. Pewnie w NATO już montują alarmy w czołgach.
Ustaw jako ulubiony
Zakładki
Wyślij mailem
Wyświetleń: 11341
Komentarze (4)
poszukuja informatyków
Owszem, że tak. Pytanie tylko, czy jestes zdecydowany na służbę i dyscyplinę. Zgłoś sie do najbliższego WKU

















Gwar
Wykop
Del.icio.us
Google
Facebook











