Z raportu miało wynikać, że w kraju ma działać 246 gangów - 217 polskich, 28 międzynarodowych i jeden rosyjski. Wszystkie razem miały grupować nawet 2644 mafiosów. Liczba imponująca, choć tygodnik powołujący się na raport sugerował, że jest ich w Polsce coraz mniej, a te, które dotąd zajmowały się przestępczością kryminalną, przeniosły swoje zainteresowania na przemyt i produkcję narkotyków, papierosów, handel paliwami i wyłudzenia podatkowe.
Gangsterzy mieli również zmienić styl działania i całkowicie zrezygnować z krwawych jatek czy ulicznych porachunków. CBŚ miało zaś zdecydowanie uderzyć w zaplecze finansowe mafii, zabezpieczając tylko w ciągu jednego (2006) roku majątek wart blisko 173 mln złotych. Oznaczałoby to aż dwukrotnie większą skuteczność CBŚ w porównaniu do poprzednich lat. Czy polska mafia faktycznie przechodzi kryzys czy też może po prostu reformę? Być może jednak to drugie, bo raport wskazuje jednocześnie, że wraz z wzrostem migracji zarobkowej Polaków, zwiększyła się produkcja i przemyt amfetaminy do krajów Europy Zachodniej.

Polskie gangi nawiązały też ścisłą współpracę z kolumbijskimi kartelami oraz tureckimi i bułgarskim handlarzami narkotyków, którzy dorobili się już nad Wisłą stałych rezydentów. Raport CBŚ informuje też, iż polscy mafiosi przygotowują się do uruchomienia w Polsce kilku nielegalnych fabryk papierosów, które mają być konkurencyjne wobec tytoniu przemycanego zza wschodniej granicy. Trochę śmieszną, trochę straszną zdaje się zaś wiadomość, iż ostatnim największym sukcesem CBŚ było rozbicie mafii w ... Ministerstwie Finansów, "układu warszawskiego" wraz z zatrzymaniem byłego wiceprezydenta stolicy oraz zlikwidowanie kontrolowanego przez Kolumbijczyków kanału przerzutowego kokainy do Polski.
Zjawisko przestępczości zorganizowanej pojawiło się właściwie wraz z nowym ustrojem i gospodarką rynkową. Przez wiele lat polscy mafiosi wykonywali swój fach w poczuciu bezkarności. Rabowali, przemycali, mordowali. Jeśli nawet trafiali za kraty, to na krótko. Ostatnie akcje policji i aresztowania mafijnych bossów pozwalają przypuszczac, że czas bezkarności już się skończył. Z innego raportu, tym razem sporządzonego przez MSWiA, wiadomo, że z grupą pruszkowską w jej szczytowym okresie (lata 1994/95) współpracowało około tysiąca gangsterów. Inne gangi były nie mniej liczne.
Szacuje się, w ciągu ostatnich dziesięciu lat przewinęło się przez nie przynajmniej 50 tys., a więc prawie dwukrotnie więcej niż wynosi pojemność wszystkich polskich więzień. Pierwsza liga mafijnych bonzów to nawet 5 tys. przestępców. Ogólnopolskie i lokalne mafie podporządkowały sobie przemyt spirytusu, papierosów i narkotyków, prowadzą nielegalne rozlewnie alkoholu i wytwórnie amfetaminy. Wzorem gangsterów amerykańskich z czasów prohibicji wymuszają haracze, porywają i zastraszają. Napadają na TIR-y, kradną samochody osobowe, obrabowują konwoje z gotówką. Prowadzą rozległe interesy. I nie płacą podatków, a mimo to - w przeciwieństwie do zwykłych śmiertelników - nie nęka ich policja skarbowa. Słodkie życie? Pewnie, tyle że życie mafijnych bossów zwykle jest dośc krótkie.

















Gwar
Wykop
Del.icio.us
Google
Facebook











