Najnowsza gra oparta o ten mit, Dracula: Origin, jest niczym innym jak klasycznym ujęciem powieści Strokera. Po Londynie grasuje tajemniczy osobnik, wyróżniający się „tylko” tym, że lubi napić się świeżej ludzkiej krwi. Na jego trop wpada łowca wampirów, Van Helsing, rozpoczynając tym samym międzykontynentalny pościg. Celem Draculi jest przywrócenie do życia swojej narzeczonej, celem Van Helsinga jest przeszkodzenie mu w tym.
Znowu wampiryPomysł na wykorzystanie po raz n-ty postaci Draculi w grze przygodowej jest na pewno dobry, gorzej tylko z jego wykonaniem. Gra ma zapisane w sobie nie do końca „oczywiste” do rozwiązania zagadki, co teoretycznie powinno być dużym plusem w tego typu produkcjach, jednak nie do końca tak jest... Szczególnie absurdalna jest sytuacja, w której to musimy wykorzystać owinięte w celofan precelki do wykonania repliki klucza... Na szczęście tego typu zagadki pojawiają się rzadko, pozostałe stanowią już solidny trzon dobrej przygodówki. Do ich rozwiązania wykorzystujemy również tradycyjne tworzenie sekwencji świeżo odnalezionych przedmiotów, w których poszukiwaniu pomaga... spacja! Dokładnie, ten jakże wielofunkcyjny klawisz jest w Dracula: Origin wykorzystywany tak samo często jak lewy przycisk myszki, a to za sprawą przypisanego mu w grze zadania, czyli podświetlania wszystkich „aktywnych” przedmiotów. Jest to błogosławieństwo, ale też poniekąd przekleństwo tej gry, czasem jednak niezbędne do przejścia na kolejny etap.
Strona techniczna
Poza wszystkimi, raz ciekawszymi raz nie, łamigłówkami można się jednak przyczepić do liniowości gry, już po krótkiej zabawie odnosimy wrażenie, że bierzemy udział w jednym, powtarzającym się schemacie. Co najgorsze, gra po czasie staje się nudna, bo czym ma niby zachwycać? Otoczka Draculi ok - temat sprawdzony, ale jakieś ciekawe rozwiązania fabularne? Brak! Poruszamy się sztywnym Van Helsingiem, staramy się uratować tyłek (a może szyję) pogryzionej przez Hrabiego Miny, która przez większość czasu odpoczywa, a sama postać tytułowa z rzadka raczy nas swoimi tekstami. Graficznie też nie ma rewelacji, wizualne manifestacje są tutaj albo mocno okrojone, albo po prostu niedopracowane. Na współczesnym rynku gier diabeł tkwi w animacji! Tu przyzwoity wygląd towarzyszy jedynie kłapiącym jadaczkami bohaterom, kiedy to jesteśmy świadkami ich trywialnych, pseudo-mrocznych dialogów.
Koniec końców, grę na upartego polecić można maniakom przygodówek i mrocznych historii o wampirach. Po pierwsze, ze względu na klimat i niektóre naprawdę ciekawe łamigłówki, po drugie ze względu na wykorzystanie czasem aż przesadzonych, zabawnych rozwiązań. Poniekąd linearność rozgrywki i przeklęte schematy same wbiły osikowy kołek w serce tej gry, gdyż źle nie jest, ale mogłoby być dużo lepiej!
!!WARN_FL!!
Ustaw jako ulubiony
Zakładki
Wyślij mailem
Wyświetleń: 2451
Komentarze (4)
czyli?
kolega chyba nie przeprada za przygodówkami, a swoja drogą, jakie gry wykorzystywały juz postać drakuli, bo ja nie kojarzę

















Gwar
Wykop
Del.icio.us
Google
Facebook











